Przejdź do głównej zawartości

Obrona, obrona i... po obronie!

Ci co mnie tu znają wiedzą, że jak się nie odzywam to oznacza, że jestem zajęta, a przy tym jak już do Was piszę, to chce, aby było to ,,o czymś". 
I tak też się dzieje i tym razem. Kochani - obroniłam licencjat! Radość moja nie ma granic, po raz kolejny otrzymuje dowód soczystych owoców wytężonej pracy. Przy tej okazji chciałabym się zatrzymać na pewnej ważnej kwestii. 

Tematem mojej pracy była ,,Aktywizacja zawodowo - społeczna osób z dysfunkcją narządu ruchu". Wielokrotnie zwierzałam się Wam co do poszukiwania siebie przede wszystkim w sferze zawodowej, jak i w życiu. Przyznaje również, że początkowo wybierając się na ten kierunek (Pedagogika), jak i specjalność (Doradztwo Zawodowe i Edukacyjne) nie byłam wcale przekonana, czy to jest ,,to", stwierdziłam jednak, że warto potraktować te trzy lata jako rozpoznanie tematu. Dzisiejsze kierunki humanistyczne mają fantastyczną cechę - człowiek kończąc je nie musi zamykać się w określonych ramach narzuconych w tzw. ,,sylwetce absolwenta". I tak się stało w moim przypadku względem Doradztwa Zawodowego i Edukacyjnego. Chyba doznałam pewnego olśnienia. Wreszcie! Przy czym odnosząc się do tego co napisałam wcześniej - nie jestem przekonana, czy będę realizować się w tradycyjnej formie adekwatnej do tego kierunku. W połączeniu z innymi doświadczeniami życiowymi okazał się jednak doskonałą inspiracją do wyboru dalszych studiów, a co najważniejsze pomysłów na siebie, oraz to ile wreszcie mogę dać z siebie innym! 

Czy moje plany uda się zrealizować? Czas pokaże. W każdym razie dla mnie najważniejsze jest, że wreszcie mam konkretny cel po który zmierzam małymi, aczkolwiek stanowczymi krokami. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że nawet samo osiągnięcie celu nie jest tak inspirujące jak droga do niego. W pełni się z tą tezą zgadzam! A poniżej jeszcze chwila kiedy byłam świeżo ,,po", bo choć nie przepadam za ukazywaniem swojego wizerunku, to w niektórych przypadkach warto zrobić wyjątek:)



No dobrze, ale nie samą nauką człowiek żyje. Dlatego jakiś czas temu, dzięki namowom przyjaciółki dołączyłam do grupy działającej na Facebooku, Glamour Girls Club skierowaną dla wszystkich Pań, które kochają czytać. Administratorki grupy regularnie ogłaszają ciekawe konkursy w których do wygrania są książki o przeróżnej tematyce. W zamian po ich przeczytaniu należy napisać recenzję, zatem jest to idealna opcja dla wszystkich kobiet chcących dodatkowo podkręcić swój warsztat pisarski. Glamour Girls Club to świetny wybór, by kreatywnie wykorzystać wolny czas. Obecne czytam książkę ,,Znajdź Mnie" Andre Acimana, która jest kontynuacją słynnych ,,Tamtych dni, tamtych nocy" . Dobijam do połowy, ale już teraz powiem, że warto po nią sięgnąć! 


A na koniec... o taka zupka tajska przegotowana przeze mnie kilka tygodni temu. Bynajmniej nie ma to być wyrwany z kontekstu wątek, a miłe zakończenie dla oka, a może i dla podniebienia:-) 







Komentarze

  1. Jakie Ty ma "lekkie pióro", a może klawiaturę... W każdym razie po raz kolejny się przekonuję, że jesteś osobą konkretną, która wie, czego chce. Szacun!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kiedy kończy się czas na rozwój?

Lato w pełni. Pogoda jak na razie nas rozpieszcza, choć przyznaje, że po tych afrykańskich upałach ciesze się na odrobinę więcej świeżego powietrza. Choć życie w zasadzie toczy się u mnie z dnia na dzień, to w gruncie rzeczy w ostatnim czasie dość sporo się dzieje. Przede wszystkim od miesiąca odbywam staż w tutejszej Bibliotece Pedagogicznej, gdzie trafiłam z ramienia Fundacji Aktywnej Rehabilitacji (o moich przemyśleniach na temat jej działalności na pewno napiszę w osobnym poście). Sama praca jest bardzo spokojna, choć wbrew pozorom naprawdę wiele się uczę. Mam jednak wrażenie, że wchodzę tam prawie jak do drugiego domu, niż miejsca pracy. A dlaczego? O tym napiszę za chwilkę. Ponadto w minionym tygodniu miałam ponowną przyjemność uczestniczyć w Prezentacjach wokalnych dla osób z niepełnosprawnościami w Lubsku. Sama prawidłowa nazwa tego wydarzenia, to Lubuskie Prezentacje Dzieci i Młodzieży Specjalnej Troski - z całą miłością do tego Festiwalu, ale najmocniej przepraszam - nie pr...

Prawdziwa miłość istnieje!

Obiecałam, więc dotrzymuje słowa. Postanowiłam podzielić się z Wami moimi refleksjami na temat książki ,,Miłość bez granic" autorstwa wspomnianego przeze mnie w ostatnim poście Nicka Vujicicia i jego żony Kanae. Po pierwsze, zaznaczam, że nie będzie to typowa fachowa recenzja, a jedynie krótka opowieść o moich odczuciach i przemyśleniach na temat tej cudnej powieści. I tu przyznaje się bez bicia, że choć uwielbiam obyczajowe historie, wypełnione miłością i życiowymi mądrościami, to często brakuje mi jakoś czasu, by choć rocznie czytać większą ilość dobrych tytułów. W ostatnim czasie bowiem moje czytelnictwo, to przede wszystkim literatura naukowa związana z realizacją prac zaliczeniowych. W związku z tym i w tej kwestii chcę się poprawić, gdyż uważam, że tak, jak dobry muzyk powinien dużo słuchać. tak pasjonaci pisania powinni dużo czytać - bynajmniej nie po to, by kopiować autorów, ale inspirować się tym, co w danym dziele jest najlepsze!  Nick Vujcic urodził się bez rąk...