Życie copywritera – czyli, czy faktycznie będąc nim można zarobić?
A jakie są Wasze doświadczenia copywriterskie? Chętnie zobaczę Wasze opinie w komentarzach!
Idąc na studia dziennikarskie myślałam, że po ich ukończeniu będę albo dziennikarką, albo pracować w firmie marketingowej na etacie na stanowisku copywritera. Niestety życie dość szybko zweryfikowało moje wcześniejsze założenia.
Przede wszystkim na specjalizacje menadżer komunikacji marketingowej trafiłam w pewnym sensie siłą faktu – najwięcej chętnych było właśnie na te specjalizacje, dlatego tylko taką utworzyli na studiach zaocznych. Nie mniej jednak z czasem przekonałam się, że w mojej sytuacji faktycznie jest to lepsze rozwiązanie. Z racji niepełnosprawności i tak wchodziło w grę dziennikarstwo przede wszystkim zdalne, internetowe, dlatego widząc ilość ogłoszeniem poszukujących copywriterów miałam ogromną nadzieje na to, że wkrótce znajdę sobie miejsce na rynku pracy. Zaczęło się spokojnie – od pojedynczych zleceń za przyznaje szczerze różne stawki, aż po zarobki coraz bardziej konkretne. Następnie przyszedł upragniony moment – praca na etat. Jeśli chodzi o moje doświadczenie copywriterskie w ramach umowy o pracę to niestety statystyki nie wyglądają zbyt dobrze. Pracowałam w jednej firmie, gdzie podziękowano mi po roku – powód? Brak środków na opłacanie pracowników. Pytałam ciągle – „a może mam coś poprawić”? „Może zwiększyć zakres swoich kompetencji”? Wszędzie słyszałam jedna odpowiedź „Pani Anno, jesteśmy z Pani bardzo zadowoleni, ale niestety nie stać nas na utrzymywanie dodatkowych pracowników”. Krótko mówiąc – kończą się klienci, kończy się praca. Do dziś cały czas zajmuje się pisaniem tekstów, jednak są to pojedyncze zlecenia co najwyżej na umowę o dzieło. W pewnym momencie stwierdziłam, że teraz taka forma życia jest w porządku, ale przyszłościowo chcąc się usamodzielnić to nie jest zajęcie, które mogłoby mi w tym pomóc. Pomijając kwestie ubezpieczenia, które przy zatrudnieniu o umowę o pracę w moim przypadku jest niezwykle ważne. W pewnym sensie porównuje pracę copywritera z życiem artysty, którego dochód uzależniony jest od popytu i zapotrzebowania w danym momencie.
Na szczęście w ubiegłym roku podjęłam decyzje o rozpoczęciu studiów na kierunku Pedagogika, na uczelni w moim mieście, ze specjalnością doradztwo zawodowe i edukacyjne. Na razie ukończyłam pierwszy rok, jednak biorąc pod uwagę moje doświadczenia życiowe i zawodowe uważam, że rola doradcy zawodowego może przynieść mi coś dobrego, stabilnego. W chwili obecnej po prostu się rozwijam – a przecież w życiu właśnie o to chodzi!
Muszę jednak zaznaczyć, że z pracy copywritera wyniosłam i wynoszę wiele dobrego. Po pierwsze – praca w tym charakterze to jest ogromna szkoła rozwijania swoich zdolności pisarskich, których niestety tu muszę zawieźć studentów – nie nauczysz się w szkole, tylko w życiu. Bo najlepsza szkoła copywritingu to ta w pracy, gdzie każdy klient ma swoje oczekiwania, językowe, stylistyczne, a Ty w chwile musisz się do tego dostosować – inaczej odrzucą Twoje zlecenie. To często wyczerpuje nerwowo, ale i zarazem doskonale uczy kreatywności i elastyczności. Kolejna kwestia to stawki – czyli praca proporcjonalna w stosunku do płacy. Tak się składa, że trafiłam już kilkakrotnie na oferty, które okazały się wręcz bezsensowne. Dlatego dziś każdą ofertę staram się przemyśleć 5-6 razy, nie warto brać wszystkiego za wszelką cenę. Ponadto wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach dobry copywriter powinien mieć umiejętności nie tylko z zakresu poprawnego redagowania zdań. Stąd w ofertach pracy często można natrafić na dodatkowe potrzebne kompetencje jak: umiejętności informatyczne, czy graficzne. Jest to jak najbardziej zrozumiałe – bo przecież dlaczego dziś mamy nie kierunek dziennikarstwo, a dziennikarstwo i komunikacja społeczna?
Zatem z pisania bynajmniej nie zamierzam rezygnować (o czym świadczyć może chociażby ten blog:p), jednak aktualnie codzienność swojej przyszłości widzę zupełnie inaczej, niż jeszcze 3-4 lata temu.
A jakie są Wasze doświadczenia copywriterskie? Chętnie zobaczę Wasze opinie w komentarzach!
Komentarze
Prześlij komentarz