Jakiś czas temu w prasie na terenie mojego miasta udało mi się poruszyć bardzo ważny temat dotyczący aktywności artystycznych osób z niepełnosprawnościami. Tym samym i tu chciałabym podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami. W tego typu przedsięwzięciach zaczęłam brać udział od ok. 11 roku życia. Śmiało mogę stwierdzić, że przez 17-18 lat mojego życia przemierzyłam cała Polskę – wzdłuż i wszerz.
Na początku traktowałam to przede wszystkim jako fantastyczną zabawę. Dzięki tego typu spotkaniom poznałam wielu cudownych ludzi. Z czasem jednak zabawa zaczęła przeistaczać się w pasje, czułam, że ciągle się rozwijam. Od dziecka pasjonowała mnie nie tylko muzyka, śpiew, ale i taniec, a także aktorstwo. Niestety w przypadku osób z niepełnosprawnościami drzwi do wszelkiego rodzaju Akademii Teatralnych są kolokwialnie mówiąc zamknięte. W związku z tym tego typu spotkania, warsztaty to nie tylko sposób na „wyjście z domu”, ale i sprawdzenie, a także rozwijanie swoich umiejętności, a i często możliwość odkrycia samego siebie na nowo. Niestety w ostatnich latach wiele tego typu spotkań zakończyło swoją działalność, gdzie głównym powodem jest brak środków na organizowanie takich wydarzeń. Z kolei wiele miejsc w których nadal podobne warsztaty funkcjonują nastawione są głównie na dzieci do 18 roku życia. Powód? Po raz kolejny kwestia dofinansowań. Oczywiście z pełnym szacunkiem do dzieci, bowiem każdemu należy się szansa na zaprezentowanie się, a przede wszystkim rozwijanie swoich zainteresowań. Jednak mając 28 lat (wiem, wiem kobiety o wiek się nie pyta:p) bynajmniej nie czuje się na tyle staro, by stwierdzić, że nie do twarzy mi już z mikrofonem w ręce na scenie, ani tym bardziej, by przestać się w tym kierunku rozwijać. A takich jak ja jest wiele, bo ja jestem osobą, która bynajmniej nie lubi mówić wyłącznie o sobie…
W dodatku w kwestiach artystycznych nadal nie przestaje marzyć i uważam, że mając XXI wiek fantastycznym byłoby, gdyby artyści z niepełnosprawnościami mogliby jak najczęściej występować na deskach profesjonalnego teatru, filmach, czy na największych scenach kraju i świata. Tak się składa, że w 2013 roku miałam przyjemność przeprowadzać wywiad z aktorem i reżyserem Panem Arturem Dziurmanem, który od lat promuje teatr dla osób niewidomych i słabowidzących – jego poglądy na tego typu działalności były dla mnie ogromną inspiracją. Zdaje sobie sprawę, że wielu z Was może uważać, że „bujam w obłokach”, bo przecież świat nie zmieni się w trzy dni, a osoby z niepełnosprawnościami nie otrzymają „dodatkowych mocy fizycznych” jednak uważam, że tak jak dotarcie do firm zaczęło się od budowy podjazdów, tak sztuka mogłaby się zacząć od zwyczajnego przystosowania choreografii, czy doboru scenariusza. Dla mnie osobiście wszystko zaczyna się od pokonania barier w głowach. A marzenia warto wypowiadać głośno, bo jak to mówią – kropla drąży skałę, a marzenia są po to, by je spełniać. Mam pełną świadomość, że pojedyncze jednostki spowodowałyby, że wielu uzdolnionych z niepełnosprawnościami zyskałoby jeszcze większą wiarę, że „warto iść do przodu”.
A może macie jakieś fajne przykłady aktywności teatralnych, artystycznych osób z różnymi niepełnosprawnościami? Jeśli tak to piszcie w komentarzu!

Komentarze
Prześlij komentarz