Przejdź do głównej zawartości

O mnie




       Cześć, jestem Ania i mimo niepełnosprawności od zawsze mam wiele pasji.

Przede wszystkim muzyka i śpiew, które towarzyszą mi niemal od urodzenia. Ponadto od dziecka czułam pewnego rodzaju łatwość przelewania myśli na papier o czym studia na kierunku dziennikarskim tylko mnie upewniły. 

Za swoje wielkie szczęście uważam te momenty, gdy mogę podać rękę drugiemu człowiekowi, stąd pewnie to zamiłowanie do aktywności w rożnych charytatywnych przedsięwzięciach. Nie lubię stagnacji, uwielbiam pracę, ruch, gdy coś się dzieje, gdy mogę pracować, uczyć się, działać – wtedy czuje, że żyje. Jednak w przyrodzie musi być równowaga, dlatego w wolnych chwilach uwielbiam te swoje momenty z słuchawkami na uszach przy ulubionym filmie, serialu, czy z dobrą książką. Nie ukrywam także wiernego zamiłowania do skoków narciarskich i piłki nożnej.

Dlaczego zdecydowałam się założyć blog? Może wstyd się przyznać, ale nosiłam się z tą myślą kilka lat. Rodzina, przyjaciele, znajomi, wszyscy namawiali mnie, bym wreszcie się zdecydowała, jednak ja wciąż zadawałam sobie jedno pytanie – „Ale o czym ja mam właściwie pisać?”. I wreszcie zrozumiałam, że najlepiej będzie jak ten blog będzie po prostu o tym co mnie w życiu kręci. Bym mogła zwyczajnie podzielić się z Wami swoimi pasjami, a jeśli uda mi się zyskać Waszą sympatie poprzez zaproszenie do swojego świata, to będzie mi bardzo miło.

Obiecuje pisać jak najczęściej, tymczasem zapraszam do odwiedzania mojej małej przestrzeni!

Komentarze

  1. Aniu jesteś cudowna. Masz ogromny dar, więc pisz jak najwięcej. Może jakaś książka? Będę pierwsza w kolejce po autograf.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Magdo, książka to też coś co proponowano, że mogłabym spróbować, więc nie mówię nie:) pozdrawiam:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Obrona, obrona i... po obronie!

Ci co mnie tu znają wiedzą, że jak się nie odzywam to oznacza, że jestem zajęta, a przy tym jak już do Was piszę, to chce, aby było to ,,o czymś".  I tak też się dzieje i tym razem. Kochani - obroniłam licencjat! Radość moja nie ma granic, po raz kolejny otrzymuje dowód soczystych owoców wytężonej pracy. Przy tej okazji chciałabym się zatrzymać na pewnej ważnej kwestii.  Tematem mojej pracy była ,,Aktywizacja zawodowo - społeczna osób z dysfunkcją narządu ruchu". Wielokrotnie zwierzałam się Wam co do poszukiwania siebie przede wszystkim w sferze zawodowej, jak i w życiu. Przyznaje również, że początkowo wybierając się na ten kierunek (Pedagogika), jak i specjalność (Doradztwo Zawodowe i Edukacyjne) nie byłam wcale przekonana, czy to jest ,,to", stwierdziłam jednak, że warto potraktować te trzy lata jako rozpoznanie tematu. Dzisiejsze kierunki humanistyczne mają fantastyczną cechę - człowiek kończąc je nie musi zamykać się w określonych ramach narzuconych w tzw. ,,...

Kiedy kończy się czas na rozwój?

Lato w pełni. Pogoda jak na razie nas rozpieszcza, choć przyznaje, że po tych afrykańskich upałach ciesze się na odrobinę więcej świeżego powietrza. Choć życie w zasadzie toczy się u mnie z dnia na dzień, to w gruncie rzeczy w ostatnim czasie dość sporo się dzieje. Przede wszystkim od miesiąca odbywam staż w tutejszej Bibliotece Pedagogicznej, gdzie trafiłam z ramienia Fundacji Aktywnej Rehabilitacji (o moich przemyśleniach na temat jej działalności na pewno napiszę w osobnym poście). Sama praca jest bardzo spokojna, choć wbrew pozorom naprawdę wiele się uczę. Mam jednak wrażenie, że wchodzę tam prawie jak do drugiego domu, niż miejsca pracy. A dlaczego? O tym napiszę za chwilkę. Ponadto w minionym tygodniu miałam ponowną przyjemność uczestniczyć w Prezentacjach wokalnych dla osób z niepełnosprawnościami w Lubsku. Sama prawidłowa nazwa tego wydarzenia, to Lubuskie Prezentacje Dzieci i Młodzieży Specjalnej Troski - z całą miłością do tego Festiwalu, ale najmocniej przepraszam - nie pr...

Prawdziwa miłość istnieje!

Obiecałam, więc dotrzymuje słowa. Postanowiłam podzielić się z Wami moimi refleksjami na temat książki ,,Miłość bez granic" autorstwa wspomnianego przeze mnie w ostatnim poście Nicka Vujicicia i jego żony Kanae. Po pierwsze, zaznaczam, że nie będzie to typowa fachowa recenzja, a jedynie krótka opowieść o moich odczuciach i przemyśleniach na temat tej cudnej powieści. I tu przyznaje się bez bicia, że choć uwielbiam obyczajowe historie, wypełnione miłością i życiowymi mądrościami, to często brakuje mi jakoś czasu, by choć rocznie czytać większą ilość dobrych tytułów. W ostatnim czasie bowiem moje czytelnictwo, to przede wszystkim literatura naukowa związana z realizacją prac zaliczeniowych. W związku z tym i w tej kwestii chcę się poprawić, gdyż uważam, że tak, jak dobry muzyk powinien dużo słuchać. tak pasjonaci pisania powinni dużo czytać - bynajmniej nie po to, by kopiować autorów, ale inspirować się tym, co w danym dziele jest najlepsze!  Nick Vujcic urodził się bez rąk...