Przejdź do głównej zawartości

Posty

Obrona, obrona i... po obronie!

Ci co mnie tu znają wiedzą, że jak się nie odzywam to oznacza, że jestem zajęta, a przy tym jak już do Was piszę, to chce, aby było to ,,o czymś".  I tak też się dzieje i tym razem. Kochani - obroniłam licencjat! Radość moja nie ma granic, po raz kolejny otrzymuje dowód soczystych owoców wytężonej pracy. Przy tej okazji chciałabym się zatrzymać na pewnej ważnej kwestii.  Tematem mojej pracy była ,,Aktywizacja zawodowo - społeczna osób z dysfunkcją narządu ruchu". Wielokrotnie zwierzałam się Wam co do poszukiwania siebie przede wszystkim w sferze zawodowej, jak i w życiu. Przyznaje również, że początkowo wybierając się na ten kierunek (Pedagogika), jak i specjalność (Doradztwo Zawodowe i Edukacyjne) nie byłam wcale przekonana, czy to jest ,,to", stwierdziłam jednak, że warto potraktować te trzy lata jako rozpoznanie tematu. Dzisiejsze kierunki humanistyczne mają fantastyczną cechę - człowiek kończąc je nie musi zamykać się w określonych ramach narzuconych w tzw. ,,...
Najnowsze posty

Kwarantanna na na

Cóż powiedzieć... Obecnie nie jest dobrze... Myślę, że jako społeczeństwo jeszcze nigdy nie przeżyliśmy takiej sytuacji, a już na pewno nie ludzie z mojego pokolenia... Świat się zatrzymał, a my wraz z nim. Teraz, wiosną, gdy wszystko budzi się do życia my zostaliśmy zmuszeni zamknąć się w domach. Brakuje nam słońca, powietrza, a co najgorsze - bezpośredniej relacji z drugim człowiekiem. Jednak wszystko po to, by na nowo móc cieszyć się życiem. Szczerze powiem, że obserwując obecną sytuacje często przychodzą mi do głowy starsze pokolenia, które na przykład w obliczu wojny musieli w miarę możliwości tworzyć ,,normalnie" życie. I tak jest teraz... Na szczęście my kochani żyjemy w dobie nowoczesnej technologii. I chociaż nic nie zastąpi osobistych spotkań, to biorąc pod uwagę czasy w których nie było nawet telefonu jesteśmy prawdziwymi szczęściarzami. Dlatego ja również staram się w miarę możliwości normalnie funkcjonować. A przyznaje, że mimo siedzenia w domu naprawdę nie narz...

Zaczyna się dziać (mam nadzieje!)

Po pierwsze - witam w Nowym Roku! Mam nadzieje, że będzie on dla Was dobry i przełomowy. Wiem, że jego pierwszy miesiąc zbliża się ku końcowi, jednak w tym wypadku życzenia choć lekko spóźnione, są całkowicie szczere:) Jak zwykle brak odzewu muszę usprawiedliwić przede wszystkim pracą, a troszkę u mnie jej było i jest, i to na różnych płaszczyznach. 12 stycznia kolejny raz wyruszyłam z puszką w trakcie 28 Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kolejny raz, czyli który? Kochani... 18 - sty! Tak, tak, kobiety o wiek się nie pyta, ale w tym wypadku ten licznik jest dla mnie powodem do dumy. Środa Wielkopolska zebrała w tym roku 94, 445, 13 zł - tym samym zdecydowanie pobijając rekord z zeszłego roku! Do mojej puszki w tym wszystkim trafiło aż 2.572.74 zł. Sam rekord biorąc pod uwagę wszystkie sztaby również zapowiada się, że będzie pobity. A mi nie pozostaje nic innego jak powtórzyć, że jestem dumna, że jestem ,dzieckiem z pokolenia WOŚP". Dodam tylko, że w tym roku graliśmy...

Święta, święta, a przy świętach...

Kochani, nie będę się tłumaczyć stosunkowo długim okresem ,,bez posta". Mogę powiedzieć tylko tyle, że jestem takim typem człowieka, który jak już się za coś bierze, to porządnie. Zatem zasiadając do każdego tekstu chcę, by był on o czymś. Prawda jest również taka, że moje milczenie w ostatnim czasie było skutkiem drobnych problemów zdrowotnych, które mam nadzieje - już niebawem odejdą w niepamięć. W poniższym poście prócz treści nacieszę Wasze oko fotografiami Zosi Kociok - genialnej córki mojej kuzynki, która jest też autorką strefy graficznej mojego bloga:). Zbliża się bowiem magiczny czas Świąt Bożego Narodzenia. Wspominałam już jak kocham ten okres w minionym roku - powtarzać się więc nie zamierzam. Święta Bożego Narodzenia to miłość, życzliwość, bajkowa sceneria, zapachy unoszące się w powietrzu, i te detale tworzące niepowtarzalny klimat...  Zosiu, kłaniam Ci się do stóp! Ja tak nie potrafię, dlatego tym bardziej jestem wdzięczna, że mogę ozdobić swój post takimi kadra...

Wakacje z książka!

Wakacje... Czas biwakowania, leżakowania na plaży, czy jeśli ktoś woli aktywnie - górskich wędrówek. W moim przypadku lato sprowadza się do spędzania czasu w domu, ze sporadycznymi wypadami na działkę. Ale uwaga - na nudę decydowanie nie narzekam! Przede wszystkim zostały mi jeszcze dwa tygodnie (ech...jak ten czas leci) stażu w Bibliotece Pedagogicznej. Zdecydowanie jest to kolejny, bardzo ważny krok, ku mojemu poszukiwaniu drogi życiowej. Sama praca przemiła, spokojna. Ale kochani ważne jest jeszcze jedno - atmosfera w pracy! Jak ona jest istotna! Relacje jakie łączą mnie ze współpracującymi ze mną koleżankami powodują, że każdego ranka idę tam z pełnym uśmiechem na twarzy, a teza ,,nie lubię poniedziałku" zupełnie nie działa w moim przypadku:) Ponadto wolny czas wypełnia mi... czytanie! Tak, tak! Nie wiem, czy to kwestia miejsca w którym aktualnie przebywam, ale naprawdę sama złożyłam sobie obietnicę - ,,godzinę przed smartfonem zamieniam na godzinę z książką". Jak na ra...

Kiedy kończy się czas na rozwój?

Lato w pełni. Pogoda jak na razie nas rozpieszcza, choć przyznaje, że po tych afrykańskich upałach ciesze się na odrobinę więcej świeżego powietrza. Choć życie w zasadzie toczy się u mnie z dnia na dzień, to w gruncie rzeczy w ostatnim czasie dość sporo się dzieje. Przede wszystkim od miesiąca odbywam staż w tutejszej Bibliotece Pedagogicznej, gdzie trafiłam z ramienia Fundacji Aktywnej Rehabilitacji (o moich przemyśleniach na temat jej działalności na pewno napiszę w osobnym poście). Sama praca jest bardzo spokojna, choć wbrew pozorom naprawdę wiele się uczę. Mam jednak wrażenie, że wchodzę tam prawie jak do drugiego domu, niż miejsca pracy. A dlaczego? O tym napiszę za chwilkę. Ponadto w minionym tygodniu miałam ponowną przyjemność uczestniczyć w Prezentacjach wokalnych dla osób z niepełnosprawnościami w Lubsku. Sama prawidłowa nazwa tego wydarzenia, to Lubuskie Prezentacje Dzieci i Młodzieży Specjalnej Troski - z całą miłością do tego Festiwalu, ale najmocniej przepraszam - nie pr...

Prawdziwa miłość istnieje!

Obiecałam, więc dotrzymuje słowa. Postanowiłam podzielić się z Wami moimi refleksjami na temat książki ,,Miłość bez granic" autorstwa wspomnianego przeze mnie w ostatnim poście Nicka Vujicicia i jego żony Kanae. Po pierwsze, zaznaczam, że nie będzie to typowa fachowa recenzja, a jedynie krótka opowieść o moich odczuciach i przemyśleniach na temat tej cudnej powieści. I tu przyznaje się bez bicia, że choć uwielbiam obyczajowe historie, wypełnione miłością i życiowymi mądrościami, to często brakuje mi jakoś czasu, by choć rocznie czytać większą ilość dobrych tytułów. W ostatnim czasie bowiem moje czytelnictwo, to przede wszystkim literatura naukowa związana z realizacją prac zaliczeniowych. W związku z tym i w tej kwestii chcę się poprawić, gdyż uważam, że tak, jak dobry muzyk powinien dużo słuchać. tak pasjonaci pisania powinni dużo czytać - bynajmniej nie po to, by kopiować autorów, ale inspirować się tym, co w danym dziele jest najlepsze!  Nick Vujcic urodził się bez rąk...