Niestety, lato przeminęło na kolejny rok nieodwracalnie. Morze, piasek, spotkania z koleżankami w kawiarni. Kolejne wakacje przechodzą do historii. Zamiast słońca i ciepła za oknem sporo chmur, gdzie sporadycznie spadają krople jesiennego deszczu. Zwiewne sukienki trzeba zamienić na cieplejsze swetry. Ja jednak w pewnym sensie ciesze się na jesień. Dlaczego? Choć wieczory są znacznie dłuższe to można wykorzystać je np. na obejrzenie dobrego filmu przy gorącej herbacie z cytryną. Szczerze powiem - uwielbiam właśnie takie wieczory. Przede mną jednak czas dość sporych aktywności. Przede wszystkim rozpoczęcie roku akademickiego. Poza tym startujemy z kolejną edycją Szlachetnej Paczki. Tym samym chciałabym krótko opowiedzieć jak zaczęła się moja Paczkowa przygoda i czym ona dla mnie jest.
Równo dwa lata temu moja koleżanka Kinga napisała do mnie wiadomość z propozycją, bym zaśpiewała kilka utworów w czasie wydarzenia mającego na celu promocje Szlachetnej Paczki w dniu otwarcia bazy rodzin. Przez lata w mediach wiele słyszałam o tej akcji. Zastanawiałam się jednak, czy mogłabym podołać obowiązkom wolontariusza do którego należy przede wszystkim odwiedzanie rodzin i stałe monitorowanie ich potrzeb. Za namową siostry jednak postanowiłam zapytać koleżankę, czy nie potrzebują kogoś do pomocy. Kinga na moje pytanie zareagowała bardzo entuzjastycznie - i tak tydzień później znalazłam się na obowiązkowym szkoleniu dla nowych wolontariuszy.
Nie żałuje w żadnym stopniu podjętej decyzji. Po pierwsze mierze się z bezpośrednią współpracą z drugim człowiekiem na którą składają się spotkania z rodzinami, a i później z darczyńcami. Finał, Szlachetnej Paczki który ma zawsze miejsce na początku grudnia nie bez kozery nazywany jest ,,weekendem cudów". Emocje jakie towarzyszą rodzinom w czasie otwarcia paczek i nam wolontariuszom to rozdział, który zwyczajnie trudno jest opisać słowami. Nasze rodziny w ten jeden weekend otrzymują szanse na spędzenie świąt Bożego Narodzenia, uśmiech, a często zwyczajną nadzieje na lepsze jutro, której wielu ludziom w dzisiejszych czasach zwyczajnie brakuje.
Nie muszę dodawać jak wiele znaczy dla mnie to, że mogę dawać od siebie coś komuś drugiemu. Jednak będąc SuperW (bo tak nazywani są wolontariusze Paczki) z niepełnosprawnością pokonuje wiele barier. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie podanie ręki przez drugiego wolontariusza. Po pierwsze w przypadku większych odległości zawsze mogę liczyć na transport. No i te symboliczne momenty kiedy rodzina mieszka na trzecim piętrze bez windy, wówczas jeden wolontariusz pomaga mi wejść po schodach, a dwóch następnych wnosi np. lodówkę... Dobro, które otrzymujemy wraca i na odwrót. Ludzie, których poznałam w czasie tych dwóch lat śmiało mogę nazwać częścią swojej rodziny.
Ponadto Szlachetna Paczka doskonale uczy pracy zespołowej, kreatywności, samodzielności w radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami, dlatego udział w wolontariacie bardzo często jest dzisiaj znaczącym punkcie w CV w czasie poszukiwania pracy w najróżniejszych korporacjach.
Zatem - trzymajmy kciuki za ten rok, aby jak największa ilość potrzebujących otrzymała tej jesieni i zimy szanse na wiarę w lepsze dni. Was z kolei zachęcam też do czynnego udziału w akcji. Aby dowiedzieć się więcej szczegółów jak można pomóc, zachęcam do odwiedzenia strony - www.szlachetnapaczka.pl

Komentarze
Prześlij komentarz