Przejdź do głównej zawartości

Paczkowy czas!

Kochani... bije się w pierś! Mam pełną świadomość, że nie pisałam ho, ho, ho i jeszcze dłużej, dlatego choć do Sylwestra zostało jeszcze parę dni, to w zestawie noworocznych postanowień z pewnością znajdzie się większe zadbanie o bloga:) Nie mniej jednak brak mojego odzewu bynajmniej nie wynikał z lenistwa, lecz pracowitości, dlatego już spieszę, by opowiedzieć co się u mnie działo. 

Otóż miniony czas przede wszystkim kręcił się wokół finału kolejnej edycji Szlachetnej Paczki. Zanim przyszedł czas na finał ostateczny, to 18 listopada z okazji otwarcia bazy rodzin dla darczyńców zorganizowany został ,,Bieg z Paczką". Mimo zapowiadanego wcześniej deszczu w godzinach trwania biegu panowała przyjemna, lekko zimowa aura. Dzięki czemu nad średzkim jeziorem zgromadziły się całe rodziny. Bo tu warto wspomnieć, że bieg obejmował dystans zarówno dla dorosłych, jak i najmłodszych. Efekt? W ciągu ok. 48 godzin większa część rodzin otrzymała swoich darczyńców! W tym dwie moje rodziny...:) ,,Bieg z Paczką" rozpoczął zatem cudowny, a zarazem gorący czas rozmów z darczyńcami, organizacji finału, czyli krótko mówiąc czas przygotowań, by wszystko z myślą o naszych rodzinach zostało dopięte na ostatni guzik. 

Aż wreszcie nadszedł finał! (7, 8 i 9 grudnia). Jak zwykle towarzyszyła mu eksplozja emocji i wzruszeń. My jako wolontariusze dokładamy wszelkich starań w organizacje weekendu cudów, jednak główne inspiracje czerpiemy przede wszystkim od naszych darczyńców. To są dopiero ludzie! Zorganizowani, przebojowi, po prostu - szlachetni! Prawdziwi liderzy - w większości przypadków angażują średnio od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. Z kolei sama paczka to bynajmniej nie jedno pudełko, a przeważnie około kilkanaście (a czasem kilkadziesiąt!) wypełnionych po brzegi kartonów. W tym roku miałam przyjemność współpracować z Panią, która w organizacje paczki zaangażowała większość klasy swojej 12-letniej córki, gdzie dzieci dobrowolnie zrezygnowały z własnych prezentów świątecznych. Czujecie? Ile w tym pięknej nauki o pomaganiu... Z kolei dla starszej samotnej Pani darczyńcami byli cudowni ludzie z jednostki straży pożarnej, którzy byli z nami u seniorki, by wręczyć jej paczkę. Nawiązał się miedzy nimi cudowny kontakt zwieńczony propozycją wspólnego przełamania się opłatkiem tuż przed świętami. Coś niesamowitego! Jeszcze w czwartek dostarczałam paczkę do trzeciej rodziny dla której darczyńcy również spisali się na medal, o czym mogą świadczyć chociażby okrzyki radości w trakcie otwierania paczek. W tym roku również dla jednej z rodzin byłam wolontariuszem towarzyszącym, gdzie paczka przygotowana również dla samotnej, starszej Pani przywieziona także przez darczyńców okazała się równie wielkim wzruszeniem. 

Zatem pracy i działania było sporo, a i osobiście czas musiałam podzielić między sprawy paczkowe, a egzaminy na studiach, które udało się zdać - nie chwaląc się szczegółami, ale z ocen jestem bardziej, niż zadowolona! Mimo nawału pracy, często raptem kilkugodzinnego snu zwyczajnie było warto! Ja tu mogę pisać i pisać, ale pewnych emocji po prostu nie da się opisać słowami. 

Dlatego ze swojej strony jeszcze raz wielkie dzięki! 

Kochani darczyńcy - za Wasze serce! 

Kochani wolontariusze - za to, że zawsze mogę na Was liczyć wtedy kiedy trzeba! 

A także kochane rodziny - bez Was niczego by nie było, a to właśnie Wy dajecie nam siłę do działania i walki o lepsze jutro! 

Jeden za wszystkich wszyscy za jednego - ja już czekam na kolejną edycję! A Wy?:) 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Obrona, obrona i... po obronie!

Ci co mnie tu znają wiedzą, że jak się nie odzywam to oznacza, że jestem zajęta, a przy tym jak już do Was piszę, to chce, aby było to ,,o czymś".  I tak też się dzieje i tym razem. Kochani - obroniłam licencjat! Radość moja nie ma granic, po raz kolejny otrzymuje dowód soczystych owoców wytężonej pracy. Przy tej okazji chciałabym się zatrzymać na pewnej ważnej kwestii.  Tematem mojej pracy była ,,Aktywizacja zawodowo - społeczna osób z dysfunkcją narządu ruchu". Wielokrotnie zwierzałam się Wam co do poszukiwania siebie przede wszystkim w sferze zawodowej, jak i w życiu. Przyznaje również, że początkowo wybierając się na ten kierunek (Pedagogika), jak i specjalność (Doradztwo Zawodowe i Edukacyjne) nie byłam wcale przekonana, czy to jest ,,to", stwierdziłam jednak, że warto potraktować te trzy lata jako rozpoznanie tematu. Dzisiejsze kierunki humanistyczne mają fantastyczną cechę - człowiek kończąc je nie musi zamykać się w określonych ramach narzuconych w tzw. ,,...

Kiedy kończy się czas na rozwój?

Lato w pełni. Pogoda jak na razie nas rozpieszcza, choć przyznaje, że po tych afrykańskich upałach ciesze się na odrobinę więcej świeżego powietrza. Choć życie w zasadzie toczy się u mnie z dnia na dzień, to w gruncie rzeczy w ostatnim czasie dość sporo się dzieje. Przede wszystkim od miesiąca odbywam staż w tutejszej Bibliotece Pedagogicznej, gdzie trafiłam z ramienia Fundacji Aktywnej Rehabilitacji (o moich przemyśleniach na temat jej działalności na pewno napiszę w osobnym poście). Sama praca jest bardzo spokojna, choć wbrew pozorom naprawdę wiele się uczę. Mam jednak wrażenie, że wchodzę tam prawie jak do drugiego domu, niż miejsca pracy. A dlaczego? O tym napiszę za chwilkę. Ponadto w minionym tygodniu miałam ponowną przyjemność uczestniczyć w Prezentacjach wokalnych dla osób z niepełnosprawnościami w Lubsku. Sama prawidłowa nazwa tego wydarzenia, to Lubuskie Prezentacje Dzieci i Młodzieży Specjalnej Troski - z całą miłością do tego Festiwalu, ale najmocniej przepraszam - nie pr...

Prawdziwa miłość istnieje!

Obiecałam, więc dotrzymuje słowa. Postanowiłam podzielić się z Wami moimi refleksjami na temat książki ,,Miłość bez granic" autorstwa wspomnianego przeze mnie w ostatnim poście Nicka Vujicicia i jego żony Kanae. Po pierwsze, zaznaczam, że nie będzie to typowa fachowa recenzja, a jedynie krótka opowieść o moich odczuciach i przemyśleniach na temat tej cudnej powieści. I tu przyznaje się bez bicia, że choć uwielbiam obyczajowe historie, wypełnione miłością i życiowymi mądrościami, to często brakuje mi jakoś czasu, by choć rocznie czytać większą ilość dobrych tytułów. W ostatnim czasie bowiem moje czytelnictwo, to przede wszystkim literatura naukowa związana z realizacją prac zaliczeniowych. W związku z tym i w tej kwestii chcę się poprawić, gdyż uważam, że tak, jak dobry muzyk powinien dużo słuchać. tak pasjonaci pisania powinni dużo czytać - bynajmniej nie po to, by kopiować autorów, ale inspirować się tym, co w danym dziele jest najlepsze!  Nick Vujcic urodził się bez rąk...