Powiedzenie tytułowe chyba zna każdy. Trudno jednak się z nim nie zgodzić. W kilkutygodniowe przygotowania - sprzątanie, gotowanie, zakupy, dekoracje wkładamy całych siebie, a gdy przychodzi już ten czas, to mam wrażenie, że te trzy dni mijają w raptem 5 minut. Święta Bożego Narodzenia to dla mnie wyjątkowy okres, czas w którym wracam do dzieciństwa, a i sama odkrywam w sobie coś z dziecka. Paradoksalnie jednak to Boże Narodzenie pokazało mi moment w którym poczułam, że dorosłam. Nie będę zbyt oryginalna mówiąc, że jako dziecko najbardziej czekałam na TEN moment w którym wreszcie nastąpi otwarcie paczek pod choinką. Doskonale pamiętam jak ,,gwiazdor" w postaci rodziny i bliskich starał się spełniać każde moje marzenie, zwłaszcza w trudniejszych momentach problemów ze zdrowiem. Z biegiem lat ogromną frajdę zaczęło mi sprawiać kupowanie prezentów dla swoich bliskich - dużo większą, niż oczekiwanie na to, co sama ewentualnie dostanę. W szczególności odkąd w naszym domu pojawił się siostrzeniec - patrząc na jego reakcje widzę siebie sprzed lat. Mam również wrażenie, że obdarowywanie bliskich w czasie świąt, to dla mnie pewnego rodzaju okazanie wdzięczności nie tylko za lata dzieciństwa, ale i za pomoc w wielu kwestiach każdego dnia. Każdego roku tworzę więc własne oszczędności przeznaczone właśnie na świąteczne prezenty. W moim przypadku nie jest to jednak żaden przymus wynikający o otoczki medialnej i haseł reklamowych w stylu ,,zrób ekstra prezenty na święta" , a uzyskanie tego niesamowitego poczucia, że w ten wyjątkowy czas mogę po prostu dać coś od siebie, być dawcą, nie biorcą, to dla mnie wielka sprawa...
Święta Bożego Narodzenia to jednak przede wszystkim czas spędzony w gronie rodziny, przy pięknej choince i idealnie udekorowanym wnętrzu. Ten okres czasu kocham właśnie za te detale, które powodują, że świąteczne dni są po prostu wyjątkowe.
W tym roku niestety świętowaniu towarzyszyły mi pewne problemy zdrowotne, jednak nawet i one
nie zdołały zepsuć mi tego czasu i cieszenie się nim. Co więcej - udało mi się upiec pierwsze, wymarzone świąteczne ciasteczka, gdzie ich dziecinnie prosty przepis również planuje dodać wkrótce na blogu.
Minęły święta. Przyszedł czas na witanie Nowego Roku. W tym roku Sylwestra również spędzałam w domu, w gronie rodzinnym. Jeśli chodzi o noworoczne postanowienia, to co roku konsekwentnie ich nie robię. Uważam po prostu, że większość z nich traci swoją datę ważności mniej więcej w połowie stycznia. W zamian lepiej po prostu stawić czoła wyzwaniom, które przygotowało dla mnie życie i konsekwentnie dążyć do realizacji tego o czym marzę, i co jest mi potrzebne, by być szczęśliwą.
Czego i Wam kochani również życzę - aby ten Nowy Rok, był realizacją wszystkich Waszych planów nie tylko na przestrzeni 12 miesięcy, ale i każdego dnia!
Święta Bożego Narodzenia to jednak przede wszystkim czas spędzony w gronie rodziny, przy pięknej choince i idealnie udekorowanym wnętrzu. Ten okres czasu kocham właśnie za te detale, które powodują, że świąteczne dni są po prostu wyjątkowe.
W tym roku niestety świętowaniu towarzyszyły mi pewne problemy zdrowotne, jednak nawet i one
nie zdołały zepsuć mi tego czasu i cieszenie się nim. Co więcej - udało mi się upiec pierwsze, wymarzone świąteczne ciasteczka, gdzie ich dziecinnie prosty przepis również planuje dodać wkrótce na blogu.
Minęły święta. Przyszedł czas na witanie Nowego Roku. W tym roku Sylwestra również spędzałam w domu, w gronie rodzinnym. Jeśli chodzi o noworoczne postanowienia, to co roku konsekwentnie ich nie robię. Uważam po prostu, że większość z nich traci swoją datę ważności mniej więcej w połowie stycznia. W zamian lepiej po prostu stawić czoła wyzwaniom, które przygotowało dla mnie życie i konsekwentnie dążyć do realizacji tego o czym marzę, i co jest mi potrzebne, by być szczęśliwą.
Czego i Wam kochani również życzę - aby ten Nowy Rok, był realizacją wszystkich Waszych planów nie tylko na przestrzeni 12 miesięcy, ale i każdego dnia!

Komentarze
Prześlij komentarz